• Pic 1
  • Pic 2
  • Pic 3
  • Pic 4
  • Pic 5
  • Pic 14
  • Pic 6
  • Pic 7
  • Pic 8
  • Pic 9
  • Pic 10
  • Pic 11
  • Pic 12
  • Pic 13
Dziś jest czwartek 23 lutego 2012, imieniny: Romany i Damiana
 

Strona głowna »

Ciekawe osoby

dodano: 2011-12-07 10:05:07

Feliks Zielonka

Pan Feliks Zielonka urodził się 18 sierpnia 1923 r. w mieście powiatowym Sambor leżącym na kresach II rzeczpospolitej, w województwie lwowskim. Mieszkał zaś z rodzicami w Felsztynie. Do wybuchu II wojny światowej niewiele ciekawego się działo w jego życiu - wiódł życie młodego, normalnego człowieka, niczym niewyróżniającego się w swoim środowisku rówieśniczym. O wybuchu wojny dowiedział się, podobnie jak inni w tych stronach, kiedy nadeszły wojska niemieckie. Niedługo potem został wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec. Tam trafił do miejscowości Lohen pod Norymbergią, gdzie pracował w gospodarstwie rolnym u jednego z bauerów.

Po ucieczce trafił do starego Felsztyna, gdzie podjął prace w piekarni. W sierpniu 1944 r. mając 21 lat podjął decyzje o wstąpieniu do polskiej armii. Po zgłoszeniu się do wojska został przydzielony do obsługi ckm w 16 pp. Podporządkowany on był 6 Dywizji Piechoty, która później w uznaniu zasług w walkach na Pomorzu otrzymała dodatkowo nazwę "Pomorska". Najpierw jednak wysłano go do szkoły podoficerskiej do Majdanka. Pobyt tam i szkolenie trwały trzy miesiące. Stamtąd już jako dowódcę obsługi ckm wysłano go na front.

Na linie frontu trafił na krótko przed Bożym narodzeniem 1944 r. Były to przedpola Warszawy. W tym czasie pan Feliks został ranny w nogę i przewieziony do polowego ambulatorium w Woli Karczewskiej. W związku z kontuzją skierowano go do prowadzenia szkolenia rekrutów w zakresie posługiwania się bronią. Na front wrócił 14 stycznia, zdążył jeszcze wziąć udział w walkach o wyzwolenie Warszawy. Prosto stamtąd udał się do Bydgoszczy. Stąd rozpoczęli niezwykle ciężkie walki natrafiając na umocnienie Wału Pomorskiego.

Pan Feliks Zielonka przez długi czas, bo aż do roku 1963 nie wiedział, że walczył o Wierzchowo. W tym roku został skierowany do Wierzchowa by objąć funkcje Naczelnika Urzędu Pocztowego. Kiedy wyruszył w teren by wyznaczyć rejony dla listonoszy nie bez zaskoczenia stwierdził że okolice Wierzchowa są mu dziwnie znajome. I kiedy przemierzał kolejne kilometry w kierunku Będlina i Sośnicy był już prawie pewien, że jego szlak bojowy wiódł właśnie tędy.

Po wojnie wrócił do Felsztyna, gdzie się ożenił. W marcu 1945 r. dotarł wraz z rodzina do Złocieńca i tu osiadł. Podjął prace w urzędach pocztowych- najpierw w Złocieńcu, potem w Łabędziu, Drawsku Pomorskim i Nowym Worowie, a w 1963 r. trafił do Wierzchowa. Obecnie pan Feliks Zielonka jest emerytem. Prezesuje także miejscowemu Kołu Związku Kombatantów Rzeczypospolitej i Byłych Więźniów Politycznych. Stara się także dbać o obelisk, na który codziennie patrzy przez okno swojego mieszkania.

Alfons Reut

Pan Alfons Reut urodził się 24 listopada 1924 r. na Wileńszczyźnie w miejscowości Cisno. Rodzice nazywali się Kamila oraz Antoni. Jego ojciec był gajowym. Wileńszczyźnie wieku 17 lat wraz z matką i rodzeństwem został wywieziony na Syberię do miejscowości Bernau w Jałtańskim Kraju. Ojciec nie został wywieziony najprawdopodobniej został rozstrzelany.

W 1941 r. Pan Alfons wstąpił do 1 Armii im. Tadeusza Kościuszki. Tam zapoznał się z bronią. Jego dywizji powierzyli odcinek frontu pod Leninem. Do Polski jego dywizja dotarła przez Ukrainę. Pan Alfons walczył pod Lublinem, gdzie zawiązał się Rząd Ludowy, pod Majdankiem. Cały czas szli w kierunku Warszawy, wtedy właśnie front zatrzymał się i spędzili tam pół roku. Dopiero, gdy zamarzła Wisła brali udział w walkach o Warszawę. Następnie toczył walki o Bydgoszcz oraz o Poznań. W końcu jego dywizja doszła do Wału Pomorskiego i tu toczyła walki o Podgaje, Mirosławiec, gdzie Pan Alfons został lekko rany i trafił na miesiąc do szpitala. Po wyleczeniu brał udział w okrążeniu Berlina i tam właśnie świętował zakończenie wojny.

Po wojnie Pan Alfons został wysłany w Białostockie. Jego rocznik podlegał pod wojsko, dlatego musiał w nim zostać. Po pół roku został zwolniony do cywila i wtedy zaczęła się jego wędrówka po kraju w poszukiwaniu rodziny. Jeździł wszędzie tam gdzie słyszał, że przyszedł transport z Syberii.

Pan Alfons miał kuzyna, w Świerczynie i przyjechał do niego. Tutaj się ożenił, ma trójkę dzieci - jednego syna oraz dwie córki. Swego czasu Pan Alfons pracował na gospodarce oraz w lesie. Obecnie nadal mieszka w Świerczynie i jest na zasłużonej emeryturze.

Kalendarz imprez
Pogoda
Edukacja

Ważne linki